sobota, 27 lutego 2010

w Weronie na balkonie czyli dużo do oglądania...

Mój krótki, jednodniowy pobyt w Weronie to w większości spacer z zadartą głową, to okna i balkony, których formy, kolory, kształty pozostawiły we mnie niezatarte wspomnienia. No i nie ma co się rozpisywać...najlepiej pooglądać...trochę ciepłej Italii w ciągle zimowe dni...




























środa, 3 lutego 2010

Ich Wysokości Zieloności...

Jestem wdzięczna moim paru skromnym ,domowym kwiatkom za tę zieleń żywą i oczywistą, kiedy za oknem ...każdy widzi, co za oknem.
Chciałabym mieć więcej kwiatów ale mój koci destruktor nie bardzo mi to ułatwia .Miesiącami obojętnie przesiaduje obok jakiegoś kwiatka,wydawałoby się, że żadna to dla niego atrakcja a nagle w nocy potrafi mu objeść liście do samego czubka. Prawda jest jednak taka,że kocham mego kota bardzo...wybaczam zatem te akcje florystycznego bestialstwa.
Ale tych parę zielonych ,co się ostało, zapozowało dziś pięknie ...














czwartek, 28 stycznia 2010

Torebka kobiety - tajemnica której wciąż nie mogę zgłębić to jest coś jakby warkocz u komety do ramienia przywiązany księżyc

Przyznaję sie do jeszcze jednej słabości-starych torebek ,zwłaszcza tych na krótkiej rączce.Obecnie na topie są wielkie workowate torbiszcza i ja ,jako kobieta niemała, zaposiadam takie bo ponoc bardziej są do mnie kompatybilne ale nie lubię ich.Mam w nich wieczny bałagan i ciągle czegoś szukam,komórki,kluczy...A robiąc zakupy upycham w nich co się da , bo się da.
Ale serce wyrywa mi sie w kierunku tych niewielkich torebek, w których mieszczę wszystko co potrzebne i zawsze jest ład. Mam ulubiony sklep gdzie takie klimatyczne torebki są w ilościach znacznych. I w kolorach wszelakich...
Tytuł dzisiejszego posta to fragment piosenki A. Sikorowskiego ,który śpiewa o tym co też my, kobiety nosimy w torebce.Sympatyczna piosenka ale rzeczy z piosenkowej torebki do bólu oczywiste.A mnie zawsze intrygowało ,jakie dziwne i niecodzienne rzeczy noszą babki w swoich torebkach. Ja przyznaję się ,że w formie amuletu noszę łuski z wigilijnego karpia, korek od szampana sylwestrowego i plastikowe identyfikatory z porodówki,które moja Asia miała na łapkach 20 lat temu. Czasem mam w torebce kasztany albo kawałek cynamonu, nosiłam też kiedyś taki malutki kafelkowy narożnik ale się zadział. A WY, miłe kobiety,co tam tajemniczego ukrywacie w swoich torbach?