środa, 26 sierpnia 2009

morskie opowieści...

Kiedyś tam ,dawno,dawno temu chodziłam na kurs żeglarski ale ukończyłam tylko część teoretyczną i tyle było mojej styczności z pływaniem.
W dwadzieścia lat pózniej,dzięki inicjatywie moich znajomych dane mi było przeżyć przygodę na morzu,na prawdziwym jachcie.Było wszystko ,co powinno być na takim rejsie-słona woda,sztorm,palące słońce,łopot żagli,nadaktywność żołądka przy wysokiej fali,podobieństwo portów,do których zawijaliśmy,wszechobecny błękit wody i nieba.Niezapomniane widoki i wrażenia.Nie połknęłam bakcyla żeglowania,wolę stały grunt pod nogami ale to była świetna wyprawa.






6 komentarzy:

  1. tez bylam pod zaglami i musze przyznac ze jestem zdecydowanie szurem ladowym :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia! Ahoj przygodo!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne fotografie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za pochwały i miłe słowa,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Izo,wody to ja się panicznie wprost boję. Ale nie przeszkadza mi to z pewną zazdrością przyglądać się łódkom, jachtowym przystaniom, morskim głębinom i ...żeglarzom naturalnie.

    A Twój fragment budowli z latarenką powoduje, że wyobrażnia zaczyna pracować.

    OdpowiedzUsuń
  6. poza jesienia kocham też morze ... o każdej porze roku. Twoje fotografie rzucaja mnie na kolana !

    OdpowiedzUsuń