niedziela, 5 lutego 2012

Uszyte





Zimno…Z tym większą przyjemnością poświęcam się pracom miłym i cieszącym.I nie jest to praca zawodowa ,jak widać na załączonych obrazkach.Szyję ostatnio sporo,wymyślam nowe siatki,nowe obrazki do nich,wyszywam…Właśnie,doszłam do przekonania,że to co szyję to są w zasadzie siatki ,takie niezobowiązujące torby na zakupy.Zabawne,ozdobione ale nie mają ambicji bycia torebkami,takimi poważnymi .Dlatego zrezygnowałam w nich z niepotrzebnych elementów.Mają być niekłopotliwe,łatwe do wyprania i prasowania.Ot,takie na zakupy,do przyniesienia książek z biblioteki,ale do przechowywania różnych domowych rzeczy.Jak widać dryfuję coraz bardziej w stronę kwiatkowo-ornitologicznych klimatów, następna siateczka będzie z kurką.A to wszystko w opozycji do paskudnych reklamówek ,do mocnych ale nie mniej paskudnych „ekologicznych” toreb-po to aby było ładniej i weselej.

A nową zabawką ,którą sobie wynalazłam i bawię się z upodobaniem wielkim to małe szyldziki-podpiski do tego co szyję.Znowu się czuję trochę jak dziecko,kiedy na stole rozkładam kartony,kleje ,nożyczki,linijki,naklejki,sznurki…Nie dziwota,że na świecie funkcjonuje coś co się nazywa terapią zajęciową.Ja uskuteczniam takąż terapię i jest to bardzo dobre.Nic nie jest śmieszne ani niepotrzebne kiedy bawi,zachwyca,daje radość i wytchnienie.Dziecku w każdym z nas się należy.


Posted by Picasa

niedziela, 22 stycznia 2012

jestem,jestem...






Zawsze mi się w głowie tak układało,że jak nastawał nowy rok to już tak prawie jakby była wiosna,bez względu co jawiło się za oknem.Ale w tym roku jest inaczej i ,szczerze mówiąc ,najchętniej bym przespała do marca.Bo jak jest każdy widzi i nie ma co pisać …I ma to wpływ na moje samopoczuwanie się ,choć przed tem nie miało.Mimo tego,że fakyucznie sypiam więcej to jednak cały czas coś rękodzielniczo dłubię.Zatem na obrazkach moje nowe torby z wyszywankami ,w tonacjach coraz bardziej „ku wiośnie”…Dwie z nich mają już swoją właścicielkę , dwie do przygarnięcia.Zainteresowanych odsyłam do Pchlego targu 2.

Pozazdrościłam także Ice z „mojego wędrowania”pięknych oklejanych puszek i postanowiłam zrobić sobie podobne.Mam nadzieję,że Ika się nie pogniewa bo i tak palma pierwszeństwa w tej materii należy bezwzględnie do Niej.Wejście w świat papierów do scrapu potrzebnych do oklejania to wejście w zupełnie nową dla mnie rzeczywistość i choć wiem,że scraperką nie będę to i tak wzdycham do pięknych papierów,wzorów…Paru nie mogłam się oprzeć ,przyznaję,i na pewno coś nimi okleję bo za ładne są na leżakowanie w szufladzie.

Nowe wyszywanki na tapecie,nowe pomysły w głowie,stos książek do przeczytania rośnie….czas się zebrać z letargu zimowo-nie wiadomojakiego.Pozdrawiam ciepło.


Posted by Picasa

wtorek, 6 grudnia 2011

CANDY WYGRAŁA....

Przede wszystkim dziękuję Wam wszystkim za zabawę i goszczenie za uchylonymi drzwiami.Znowu poznałam wiele interesujących blogów a przede wszystkim ich gospodynie.WIELKIE DZIĘKI!

A bałwankowa torba w mikołajowym worku pojedzie do Belli i dlatego bardzo ją proszę o maila z adresem.
Belli bardzo gratuluję a do pozostałych osób ciepło sie uśmiecham i jeszcze raz dziękuję.
Posted by Picasa

niedziela, 27 listopada 2011

CZERWONEGO MI TRZEBA...







Kiedy za oknem buro i szaro ,dzień krótki a do świąt jeszcze trochę –zachciewa mi się czerwonego we wszelkiej postaci.Krwistego,energetycznego,ciepłego czerwonego.Święta od paru lat są u mnie w tym kolorze bo tak mi w sercu gra i na razie nie zanosi się na zmiany.Dawno nie pisałam ale intensywnie pracuję nad prezentami świątecznymi i ozdobami.Nie za bardzo mogę pokazać bo nie będzie niespodzianki .Maszyna turkocze zapamiętale,druty do robótek śmigają a palce mam pokłute igłą od wyszywania.Ale to takie przyjemne…To czerwone w kieliszku to moja ulubiona nalewka malinowa,własnej produkcji,która na potrzeby sesji fotograficznej została wypita.Kot jak zwykle obojętny-standard.

PS.Miłe moje koleżanki.Ta torba z wesołym bałwankiem i napisem to dla Was i dlatego do 6 grudnia bawimy się w candy.Zasady znane,więc nie piszę.Obiecane candy torebkowe-voila!


Posted by Picasa

wtorek, 1 listopada 2011




Moze to ten szczególny dzień i myśli krązące wokół przemijania,moze stare fotografie na ścianie a na nich ludzie,których juz nie ma,moze wszystko razem...przełozyło się na to jak dzisiaj patrzyło mi się przez obiektyw rankiem w pustym mieszkaniu.Nie całkie pustym-kot był ze mna...Na stole ostatni bukiet z zywych roslin działkowych,suszące się orzechy w koszyku...Zaczęta wyszywanka z bałwankiem,zaczęty sweter na drutach,za oknem opadające liście...potrzeba czasem tego smutku,po prostu...
Posted by Picasa

listopadowy ranEk...

Moze to ten szczególny dzień i myśli krązące wokół przemijania,moze stare fotografie na ścianie a na nich ludzie,których juz nie ma,moze wszystko razem...przełozyło się na to jak dzisiaj patrzyło mi się przez obiektyw rankiem w pustym mieszkaniu.Nie całkie pustym-kot był ze mna...Na stole ostatni bukiet z zywych roslin działkowych,suszące się orzechy w koszyku...Zaczęta wyszywanka z bałwankiem,zaczęty sweter na drutach,za oknem opadające liście...potrzeba czasem tego smutku,po prostu...